niedziela, 13 listopada 2016

jest niedzielny wieczór, cichy, no i bajkowo śnieżny. 
i ciężko jakoś stawić czoła poniedziałkowi.
trzy dni pozwoliło zupełnie oderwać się od pracy, obowiązków. od tej szarości co czasem tak mnie oblepia.
jedyny niewypał to właśnie obejrzany polski film "Kochaj", co za strata czasu. nie polecam.
ale za to polecam film "Mama" z moją ukochaną Penelope Cruz.  film obejrzany w skupieniu pozwala spojrzeć na ten ośnieżony świat jakbyśmy mogli dotknąć szczęścia i nieszczęścia jednocześnie. 
płakać, walczyć, śmiać się, czuć, kochać, cierpieć
to właśnie znaczy żyć..
ściskam Was mocno, rano pobudka.. dobranoc.
z miłością
wiadomo kto:)

 

środa, 9 listopada 2016



jak nie czuć siły tego miejsca, gdy tyle mądrych słów wsparcia, tu u Monitu u Kamitu u Tekstualnej, tego uczucia solidarności jajników, poczucia "też tak mam". od razu czuję się silniejsza..
a dziś zapraszam na łatwy chleb. pyszny, aromatyczny. wiem, że w obecnym trendzie ograniczania glutenu, węglowodanów taki chleb może być dobrem luksusowym albo złem wcielonym. ale czym byłoby życie bez kromki pszennego chleba raz na jakiś czas...
Liska nie zawodzi - przepis z książki "O chlebie" Elizy Mórawskiej.

chleb z ziemniakami
400 g pszennej mąki typ 750 (ja miałam typ 650) + łyżeczka soli
10 g świeżych drożdży + łyżeczka cukru
250 ml letniej wody
100 g zimnego puree ziemniaczanego np pozostałe z obiadu
3 łyżki oliwy

drożdże mieszam z cukrem i częścią wody, odstawiam na chwilę
mieszam hakami miksera wszystkie składniki, przykrywam folią spożywczą i odstawiam na godzinę do wyrośnięcia
wyciągam ciasto na stolnicę oprószoną mąką, składam ciasto tj zawijam brzegi do środka
przekładam do okrągłej blachy łączeniem do dołu, oprószam mąką
i znów odstawiam na godzinę
piekarnik nagrzewam do 240 stopni, piekę chleb 10 minut, zmniejszam na 210 stopni i dopiekam ok 40 minut, pod koniec pieczenia smaruję chleb pędzelkiem zwilżonym wodą -  dla ładnej przyrumienionej skórki

czwartek, 3 listopada 2016


dzień dobry w listopadzie. jak się miewacie?
mój przełom października i listopada to kontuzja, to powięzi mówi mój mąż, dla mnie to biodro, boli. 
tak kochanie to już ten wiek;)
oraz dobra książka. Ellena Ferrante "Historia nowego nazwiska" -  nie wow, ale kawałek dobrej literatury, w myślach błądzę ulicami Neapolu lat 60-tych XX wieku, myślę o tym co przyjaźń daje kobietom, nastolatkom, dziewczynkom - walkę, rywalizację czy coś zgoła innego.. tutaj bliska mi  recenzja pierwszego tomu 
a jeśli chodzi Moi Drodzy o film, ten ostatnio obejrzany to "Wszystko gra" Agnieszki Glińskiej
och.. niewiarygodnie stracone szanse, tak to  odbieram.. ale suma sumarum  miło posłuchać Stanislawy Celińskiej i Kingi Preis..   Stanisława Celińska - Tych lat nie odda nikt
a kulinarnie zapraszam na pieczone pierożki z soczewicą, syte i konkretne, bez wyrzutów sumienia, bo soczewica samo zdrowie, wiadomo:)
do usłyszenia
z miłością
joanna

środa, 26 października 2016

nie nie, to nie tak, że będę teraz jak nawiedzona publikować posty codziennie:)
ale chciałabym podzielić się z Wami  jeszcze takim moim zachwytem, tą piosenką,
autentycznie mnie wzrusza..
chciałabym takiego spokoju.. w naszym domu na działce, przy cieple kominka i wtórze żab;)
zatańczyć. zawsze i wszędzie z tym samym mężczyzną u boku
niech nerwowość i niepokój już nie dręczy, tylko miłość się liczy. uściski! joanna

wtorek, 25 października 2016

inspirująco, muzycznie. od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką nowej płyty Agnes Obel.
tak pięknie.. jesiennie. zanurz się w te dźwięki..
miłego!



poniedziałek, 24 października 2016

szybciutkie ciastka migdałowe, ależ one wyszły dobre! będę spalać, trudno, niestraszny mi ruch fizyczny;)
krrruchutkie, pachnące wanilią.. no dobra, działajcie i dajcie znać Dziewczęta, czy podzielacie mój entuzjazm:)


kruche ciastka maślane 
(tradycyjne proporcje na kruche ciasto/ciastka to 3 2 1 czyli 300 g mąki 200 g masła 100 g cukru
ja zrobiłam z połowy porcji, dodatkami można dowolnie ciasto urozmaicać, sezam, mak, skórka cytrynowa itd..)

150 g mąki pszennej/tortowej
100 g masła zimnego pokrojonego w kostkę
50 g cukru pudru
szczypta soli, ziarenka z laski wanilii
garść migdałów posiekanych
jeśli potrzeba dodaję łyżkę zimnej wody, nie więcej

zagniatam szybko ciasto zwijam w ciasny rulonik, zawijam w folię aluminiową i wkładam na 30 minut do zamrażalnika, wyciągam kroję plasterki, układam na papierze do pieczenia, smaruję białkiem  i piekę 10-15 minut w 200 stopniach

piątek, 21 października 2016

O 6.30 gasną uliczne latarnie. Wiem, bo często nie śpię. Wtedy najlepiej się myśli, czasem chaotycznie
o tym czego nie zdążyłam a powinnam, a czasem bardzo perspektywicznie i inspirująco. Do głowy przychodzą śmiałe pomysły. 
Szybka kawa, te nogi wystające spod kołdry (co zawsze mnie tak śmieszą), psiknięcie perfum, jeszcze parę sms-ów, jeszcze włos w nieładzie (co dziś z nim począć?). Decyzja. Wychodzę.
Życiu naprzeciw. 
Dobrego dnia! / tygodnia, miesiąca, półrocza..? nie wiem:)